Co sezon żegnam się z tym samym typem osoby.
Przyjeżdżają do Nepalu zepsute w jakiś cichy sposób, przepracowane, przesadzone, niosąc coś, czego nie mogą nazwać. Spędzają dwa tygodnie na spacerze. Jedzą ryż dwa razy dziennie. Śpią pod siedmioma kocami w pokoju bez ogrzewania i budzą się o piątej rano, ponieważ światło na Ama Dablam robi coś, czego nie można wyjaśnić słowami, tylko w obecności.
A potem wracają do domu.
Przytulam ich do bramki odlotowej. Pachną jak kurz szlakowy i dym drzewny oraz szczególne wyczerpanie ciała, które zostało prawidłowo użyte. Mówią Feri Bhetaula, spotkamy się ponownie, a ich nepalczycy są okropni i piękne i mam to na myśli, kiedy to powiem.
Trzy tygodnie później nadchodzi wiadomość.
Zawsze jest to jakaś wersja tego samego komunikatu. Pochodzi z Londynu, z Monachium, z Amsterdamu, z Sydney. Mówi: Nie wiem, co jest ze mną nie tak. Wszystko jest szare. Siedzę w moim biurze i nie mogę nikomu wyjaśnić, dlaczego nie jest w porządku. Góry coś we mnie ułożyły i teraz zwykłe życie znów to łamie.
Czytałem tę wiadomość tyle razy, że sam mógłbym ją napisać.
To jest odwrócony szok kulturowy. To jest prawdziwe, jest powszechne i prawie nikt cię o tym nie ostrzega przed wejściem na pokład do domu.
Dlaczego twoje ciało się rozbija po powrocie do domu z Himalajów Trek
Pomyśl o tym, co robiłeś przez czternaście dni.
Obudziłeś się przed wschodem słońca bez alarmu, ponieważ twoje ciało zrozumiało światło. Przeszedłeś od ośmiu do dziesięciu godzin, co nie jest ćwiczeniami, to najstarsza forma ludzkiego ruchu, rzecz, na którą nasze ciała zostały zaprojektowane na długo przed pojawieniem się krzeseł. Jedłeś proste jedzenie we właściwym czasie, ponieważ głód był szczery i natychmiastowy. Rozwiązałeś problemy, które były konkretne: ta ścieżka lub ta ścieżka, ta lub następna loża, wystarczająca ilość wody, wystarczająco dużo ciepła, wystarczająco dużo odpoczynku.
Twój układ nerwowy ucichł. musiało. Góry nie akceptują szczególnego hałasu współczesnego niepokoju, szumu powiadomień o niskiej częstotliwości oraz terminów i przeglądów wyników. Ten hałas jest za mały dla Himalajów. Himalaje po prostu na to nie reagują, a po kilku dniach przestajesz je generować.
Stałeś się na krótko wersją siebie, która istniała, zanim współczesny świat zbudował swoje systemy wokół twojej uwagi.
A potem poleciałeś do domu w tubie z ciśnieniem, przekroczyłeś sześć stref czasowych i wróciłeś do biura na otwartym planie, gdzie ktoś wysłał siedemnaście e-maili z odpowiedziami na temat roty w kuchni.
Twój układ nerwowy, który właśnie spędził dwa tygodnie na nauce ciszy, nie wiedział, co z tym zrobić.
Ani ty.
Depresja po trekkingu jest prawdziwa i nikt cię przed tym nie ostrzega
Chcę to dokładnie nazwać, ponieważ obserwowałem, jak przytrafia się setkom osób i myślę, że nie traktujemy tego wystarczająco poważnie.
To nie tylko nostalgia. To nie tylko poświąteczne bluesy. To szczególny żal, smutek po tym, jak na krótko uwolnił się, a następnie wrócił do klatki, z wyjątkiem tego, że klatka jest wygodna i klimatyzowana i wszyscy wokół ciebie uważają, że powinieneś być wdzięczny.
Najtrudniejsze jest to, że nie możesz tego wyjaśnić nikomu, kogo tam nie było.
Próbujesz. Pokazujesz zdjęcia. Zdjęcia są piękne, Kala Patthar o wschodzie słońca, Gokyo Ri nad chmurami, ten śmieszny pomarańczowy namiot w Base Camp na tle białego lodowca Khumbu. Ludzie mówią szlagi i zadziwiający i Masz szczęście A potem pytają, czy widziałeś coś o meczu zeszłej nocy.
Fotografie to nie problem. Fotografie są odwrotnym problemem, są za małe. Zawierają obraz, ale nie rzecz. Nie zawierają ciszy, wysokości, ani sposobu, w jaki czas poruszał się tam inaczej, wolniej i poważniej, jakby każda godzina rozumiała własną wagę.
Więc przestajesz próbować wyjaśniać. Siedzisz z tym cicho. Szare uczucie gęstnieje.
To jest część, na którą nikt cię nie przygotowuje i jest to część, o której spędzam najwięcej czasu na myśleniu.
Pożegnanie z lotniska: co tak naprawdę oznacza “Pheri Bhetaula”
Pożegnałem się z gościem na lotnisku Tribhuvan dwa sezony temu, inżynier oprogramowania z Berlina o imieniu Marcus, który przybył sam, co wymaga szczególnej odwagi. Nigdy wcześniej nie trekking. Zarezerwował podróż po tym, jak jego firma zmusiła go do zbędnego i nie wiedział, co jeszcze zrobić z nagłą pustą przestrzenią w swoim kalendarzu.
Dwukrotnie płakał na wędrówce. Raz na Kongma la, kiedy przełęcz się otworzyła, a pod nim leżał cały lodowiec Khumbu. Raz w klasztorze Tengboche w spokojne popołudnie, kiedy nic się nie działo, po prostu światło przez okna i zapach maślanych lamp i dźwięki mnichów robiących coś rutynowego w innym pokoju. Nie potrafił wyjaśnić tego drugiego. Powiedziałem mu, że nie musi.
Przy bramie uścisnął mi dłoń przez długi czas.
“– Pheri Bhetaula – powiedziałem.
Powtarzał to powoli. Feri Bhetaula. Akcent miał zupełnie nieprawidłowy. Powiedział to jak pytanie.
Sześć tygodni później wysłał mi wiadomość. Wrócił do pracy, do nowej firmy, podobnej pracy. Siedział w szklanym budynku w Berlinie, wpatrywał się w swój ekran i czuł, jak powiedział, jakby patrzył na własne życie przez okno. Nie był dokładnie smutny. Po prostu poczuł, że coś zmieniło swoją pozycję w nim i nie cofnęło się.
Powiedziałem mu, że to nie problem do rozwiązania. To była informacja.
Jak utrzymać nastawienie na górkę, gdy wrócisz do biura miasta?
Ludzie używają tego wyrażenia, Górski sposób myślenia, jakby to był produkt wellness. Jakbyś mógł to zabutelkować lub wypunktować lub ćwiczyć w piętnastominutowej porannej rutynie.
NIE MOŻESZ.
Ale oto, co myślę, że tak naprawdę jest, obserwując, jak ludzie go znajdą i tracą przez wiele lat:
Jest to praktyka, aby trudności były proste.
Na szlaku trudność jest szczera. Przełęcz jest stroma. Twoje płuca działają. Twoje nogi są zmęczone. Pogoda się zmienia. To są prawdziwe problemy z prawdziwymi rozwiązaniami: wolniejsze tempo, głębszy oddech, lepsze warstwy, wcześniejszy start jutro. Trudność nie udaje, że jest czymś innym. Nie przebiera się za spotkanie, termin lub pasywno-agresywny e-mail. To jest właśnie to, czym jest.
W mieście trudność komplikuje narracja. Spotkanie to nie tylko spotkanie, to dowód na to, czy odnosisz sukcesy, czy ponosisz porażkę. E-mail to nie tylko e-mail, to sygnał o Twojej pozycji w hierarchii. Wszystko jest problemem z dziesięcioma warstwami znaczenia owiniętymi wokół niego, a większość tych warstw nie jest prawdziwa.
Góra odrywa warstwy. Dlatego czułeś się tam jasno. Tego właśnie ci brakuje.
Nie możesz wrócić do Himalajów. Ale możesz ćwiczyć pytanie, kiedy jesteś zaplątany w skomplikowany problem: Jaka jest tutaj trudność, pozbawiona historii, którą o niej opowiadam?
Nie zawsze to zadziała. Ale czasami to zadziała, a czasami jest o wiele lepsze niż wcale.
5 rzeczy, które mówię każdemu trekkerowi, zanim lecą do domu z Nepalu
Przed każdym dniem odjazdu, ostatniego ranka, przy herbacie, zanim torby wejdą do autobusu, staram się to powiedzieć. Nie wszyscy z nich pamiętają. Ale niektórzy tak.
Zarezerwuj następną podróż przed wylądowaniem. Brzmi to zbyt prosto. to nie jest. Posiadanie daty w kalendarzu, nawet niejasnej, nawet dwóch lat od nas, zmienia relacje między tobą a uczuciem szarości. Staje się poczekalnią, a nie stałym adresem. Marcus zarezerwował tor Manaslu dwa miesiące po powrocie do Berlina. Powiedział, że sama rezerwacja sprawiła, że szklany budynek był bardziej znośny. Góry nie były już czymś, co mu się przydarzyło. Były czymś, do czego wracał.
Pozostań w kontakcie ze swoim przewodnikiem. Mam na myśli to naprawdę, a nie jako boisko sprzedażowe. Twój przewodnik zna wersję ciebie, której nie znają twoi koledzy. Widzieli, że przestraszono cię na przełęczy, cierpliwą na wysokości, hojni tragarzami i śmiesznie próbując ugotować dal bhat na obozowej piecu. To nie jest drobiazg. To osoba, która zna twój prawdziwy rozmiar. Pozostań w tym związku. To nic nie kosztuje. WhatsApp działa z każdego miejsca.
Daj zdjęcia sześć miesięcy. Nie patrz na nie od razu. Natychmiastowe oglądanie jest zbyt surowe; sprawia, że chcesz wrócić, zanim zdążysz zintegrować się tam, gdzie już byłeś. Poczekaj, aż szare uczucie opadnie w coś cichszego. Następnie spójrz. Do tego czasu zdjęcia pokażą ci coś innego, nie to, co straciłeś, ale to, co wiesz teraz, czego wcześniej nie wiedziałeś.
Spacer. Ten jest niemal żenująco prosty. Ale ciało pamięta to, o czym umysł zapomina. Jeśli możesz chodzić przez godzinę dziennie, nie biegać, nie jeździć na rowerze, chodzić, w drodze, w którą szliśmy w Nepalu, niektóre hałasy stają się cichsze. To nie to samo. Nic nie jest takie samo. Ale ciało nie da się łatwo oszukać. Wie, co oznacza ruch.
Znajdziesz tę osobę ponownie: obietnica Pheri Bhetaula
Mówimy Feri Bhetaula, spotkamy się ponownie, przy każdym pożegnaniu. To standardowe pożegnanie. Goście mówią, bo się tego nauczyli. Mówię to, bo mam to na myśli.
Ale z biegiem lat zacząłem myśleć, że oznacza to coś większego niż następna wędrówka.
Osoba, która stała na Kala Patthar i rozumiała krótko i całkowicie, że świat jest ogromny, a jej problemy są małe, a piękno jest prawdziwe, a czas jest krótki, ta osoba nie znika, gdy samolot ląduje. Cicho się ucisz. Są zakopane pod szklanym budynkiem, a e-maile z rota kuchennego i skomplikowana trudność z otuloną wokół niego narracją.
Ale oni nadal tam są.
Feri Bhetaula. Spotkasz tę osobę ponownie.
Czasami potrzeba kolejnej wędrówki, aby je znaleźć. Czasami trzeba długi spacer. Czasami trzeba siedzieć bardzo nieruchomo przy filiżance herbaty i przypominać sobie, jak brzmiała cisza na 5000 metrów.
Ale są tam. Góry nie dają ci czegoś, czego jeszcze nie miałeś. Po prostu pokazują, co przyniosłeś.
Mount Everest Go prowadzi wędrówki przez regiony Khumbu, Langtang, Manaslu i Annapurna. Wierzymy, że góra nie kończy się na lotnisku. Jeśli planujesz swoją pierwszą wędrówkę lub swoją dziesiątą, lub jeśli chcesz po prostu porozmawiać o tym, kiedy może być następny, znajdź nas na mounteverestgo.com lub napisz do mnie bezpośrednio. Odpowiadam na wszystko.
Feri Bhetaula.

